W życiu są momenty, gdy trzeba sie zatrzymać, gdy praca, przyjemności, plany muszą zejść na dalszy plan, gdy nie myśli się o sobie.
Kiedy ponad piętnaście lat temu zostałam mamą, jedna z moich Cioć powiedziała mi, że nigdy już nie będę spokojna. To prawda. Matka całe życie drży o swoje dziecko bez względu na to, ile ono ma lat - czy jest niemowlakiem, przedszkolakiem czy nastolatką (jak to jest w moim przypadku).
I choć ten pobyt w szpitalu, ta operacja była planowana to wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, bo nic się nie liczy prócz zdrowia dziecka.
Choć moja córka jest samodzielną nastolatką to w takich momentach, chce bym trzymała ją za rękę, zwilżała usta, przykryła kocem, poszła z nią do łazienki. Chce bym była obok. I jestem.
Mówią, że „w szpitalnej ciszy najmocniej słychać serce matki.”
Coś w tym jest.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz