BYĆ NAUCZYCIELKĄ

 


Bycie nauczycielem jest bardzo wyczerpujące emocjonalnie. Pracujemy z młodymi ludzi i z ich tańczących emocjami. Raz jest to tango, innym razem paso doble, cha cha cha, ale też dance, hip hop czy k-pop. Nigdy nie wiemy, co to będzie, mało tego, rytmy zmieniają się w szalonym tempie. Ktoś powie, przecież wiedzieliście na co się pisaliście. Powiem tak - człowiek nigdy nie wie dopóki nie doświadczy, poza tym zmieniający się świat również zmienił oblicze szkoły.
Gdy doda sie do tego jeszcze rolę wychowawcy to dopiero jest jazda bez trzymanki. Ma się wówczas średnio trzydzieścioro dzieci więcej. I jakkolwiek mogę mówić, że to przecież nie moje dziecko, to tak się nie da. Zaangażowanie emocjonalne pojawia się samo. Belfer tak ma. A przynajmniej jakaś część z nas.
Piotrek ma ciężką grypę z powikłaniami.
Zosia pożegnała się właśnie z psem.
Marek ma terminalnie chorą babcię.
Eliza z powodu trądziku nie chce zawierać żadnych znajomości.
Mama Marcina straciła pracę.
Ewa nieszczęśliwie się zakochała.
Marta cierpi na zaburzenia odżywiania, które skrzętnie ukrywa głośnym śmiechem.
Amelka ma kompleks wysokiego wzrostu.
Tomek wstydzi się lekkiej wady wymowy.
Nikodem pisze wiersze i z tego powodu jest wyśmiewany.
Konrad odstaje na lekcjach wf'u.
A Marcelinę hejtują internecie koleżanki z podstawówki za to, że się z nimi nie zadaje.
Problemów, trosk, zmartwień, chorób, tragedii osobistych jest ogrom. Każdy dzieciak niestety ma jakiś bagaż. Wychowawca powinien mu pomóc. Czy da radę? Próbujemy, mniej lub bardziej (nie)udolnie. Wiem, że gros z nas stara się, obchodzi nas los naszych wychowanków, jeśli tylko możemy/wiemy, szukamy rozwiązania.
Czy są niefajni wychowawcy? No pewnie. Skupmy się jednak na tych, którzy wkładają w pracę jakiś wysiłek. Nie zawsze wszystko zauważymy, czasem wystarczy podpowiedź i szczerość. Wasze dzieci spędzają z nami pół dnia. Często znamy ich od innej strony. Widzimy inaczej, nie przez różowe okulary. Współpracjemy więc, starajmy się być obiektywni, rozmawiajmy. To klucz do sukcesu.
Wczoraj dostałam niezwykłą wiadomość od jednej z mam.
Cytuję:
"Jest Pani jedną z nielicznych inspiracji mojego dziecka. Człowiek przez wielkie C, dlatego tym bardziej pragnę podziękować Pani za wszystko."
Bardzo mnie zszokowało to zdanie. Ja przecież tylko uczę. Niemieckiego na dodatek.
Nie każdy rodzic zapewne tak mnie postrzega, nie chodzę z zadartym nosem, ja tylko próbuję dobrze pracować. Bywa ciężko, bo nie wiem, czy uniosę każdy ciężar. Mam też własne dziecko, ale jeśli widzę możliwość, szukam, staram się. I jak widać czasami z sukcesem:)
Choć naprawdę łatwo nie jest...
Zdjęcie wygenerowane przez AI
#blog #edukacja #szkola #nauczyciel #wychowawca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

RÓŻNICE

  - Po co z nim jesteś? - pytają. - Ty taka śliczna. On, no przystojny niech będzie, ale Bradem to on nie jest. - kontynuują. - Po co z nim ...