Cały wrzesień i jak się okazuje co najmniej połowę października temat szkoły i nauczycieli dominuje każdy chyba portal w internetach.
Nie ma dnia bym nie czytała, że marudzimy, że znowu podwyżki, że nie chcemy jeździć na wycieczki, że plan szkoły okropny, że robimy mnóstwo klasówek, że nic nie robimy, ciągle mamy labę czy oczekujemy prezentów na Dzień Nauczyciela.
Zaledwie półtora miesiąca i setki artykułów, ogrom hejtu i nagonki. Nie wiem czy jakakolwiek grupa zawodowa w Polsce jest tak atakowana przez polityków, Kościół i ogólnie rzecz biorąc - całe społeczeństwo?
A rząd szumnie głosi, że przeznaczy trzy miliony złotych na poprawę prestiżu zawodu nauczyciela. Serio?
Pani Ministro, Rządzie!
Ja skromna nauczycielka myślę, że taką kwotę wydać można na inne cele (onkologia dziecięca, psychiatria?), a nam pozwólcie po prostu pracować w spokoju i w szacunku.
Z powyższych zarzutów zgadzam się z tylko z jednym. Faktycznie w niektórych szkołach nauczyciele prześcigają się w robieniu kartkówek. Tak, wiem, że przyrost wiedzy należy monitorować, ale czy to muszą być testy? Opanujmy się. Dziesięć kartkówek w tygodniu to naprawdę nie jest humanitarne. I nie chodzi o to, by te dzieci głaskać po głowach. Po prostu można inaczej poziom ich wiedzy badać. Karty pracy, projekty, plakaty. To też jest nauka. I ocena będzie. I frajda. Win win.
Cała reszta zarzutów jest tak powielana i nudna, że już nawet dyskutować się nie ma siły. Bo ileż można tłumaczyć, że pensum osiemnastu godzin to mrzonka, że roboty jest o wiele więcej? Że tak, zarabiamy żenująco mało? Że w szkole nie ma laby i nie zawsze jest opcja nawet by zjeść lub skorzystać z toalety? Że okropny plan dotyczy także nas? Że wspaniałym prezentem (o ile już) są kwiaty, laurki, wiersze? Że w szkole brakuje papieru, komputery też nie zawsze są najnowsze, o ile są, że sale należałoby odświeżyć? Do jutra mogłabym wymieniać.
I jeszcze ostatnie primo - wyjścia i wycieczki.
O ile nie jestem fanem wycieczek kilkudniowych, bo to faktycznie jest praca za darmo z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie i życie drugiego człowieka (i wszystko jest super póki się nic nie stanie, a jak stanie to nie ma zmiłuj - prokurator w gotowości). To jak najbardziej popieram wyjścia szczególnie te edukacyjne i głoszenie przez rząd, że zarabiamy więcej a nasz prestiż wzrasta ma się nijak do rzeczywistości. Ten kto znowelizował ustawę albo naprawdę nie zna realiów szkoły albo nie przypuszczał, że nauczyciele jednak myślą i sie połapią, że chce się nas zrobić w przysłowiowe bambuko.
Wychodzę z klasą, a koleżanka/kolega która winna/-y mieć z moimi uczniami lekcje (ale klasy nie ma) ma nie dostać pieniędzy, jeśli nie dostał/-a w tym momencie zastępstwa? Szok.
Organizuję wyjscie dla uczniów, chcę zrobić coś więcej niż tylko lekcja przy tablicy, ale jednocześnie biorę na siebie ryzyko, że ktoś przeze mnie otrzyma mniejszą wypłatę? Natomiast jeśli moje wyjście sie przedłuży i będę w pracy dłużej niż normalnie byłabym w szkole przy tablicy to też mi nikt nie zapłaci. Absurd.
Powolanie, powiecie. Pewnie, ale czy za każdym razem musi to iść z mojej kieszeni i kieszeni kolegów? Tak rząd wspiera edukację? Tyle się mówi o braku kreatywności i o marazmie wśród nauczycieli, a w taki sposób nowelizując ustawę, cóż osiągamy?
Czy ktoś z Was dałby sie tak robić w konia raz po raz? No nie.
A ja w pełni sie zgadzam, że edukować można znakomicie poza murami szkoły.
Teatr (idę w środę), kino (chciałam iść na film "Chopin Chopin"), musicale, warsztaty, zajęcia w szkołach wyższych, lekcje filmowe. Tyle tego i co teraz? Ja nie zarobię za nadgodziny, a koleżanki stracą na zwykłej pensji, mimo iż byli w szkole. Bareja by tego lepiej nie wymyślił.
I zanim ktoś napisze, ze można umyć okna w szkole, skserować coś, to proszę pomyśleć czy sami byście tak pracowali? Czy widzicie absurd tej sytuacji? Czy nauczycielom jednak nie należy zaufać? Wspierać ich, a nie tylko z wysokiego stołka liczyć grocisze? Na litość boską chodzi o edukację młodzieży! O jej wszechstronny rozwój.
Jeśli my na tym będziemy oszczędzać, tłamsić tych, którzy jeszcze w szkole zostali to...sama już nie wiem. Pozostaje tylko czekać albo na kolejną rozsądną nowelizację nowelizacji ustawy albo robić zakłady, czego to tym razem rządzący nie wymyślą by zaoszczędzić na obywatelach, a łatkę winnego przypinając belfrom...
Image by Pixabay
Pusta klasa to czasem fajna lekcja życia poza szkołą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz