KIEDY BELFERKA JEST UŚMIECHNIĘTA

 


Kiedy belferka jest uśmiechnięta?
Oczywiście, gdy dostanie taaaaki bukiet
Panowie pamiętajcie, jak już kwiaty dać kobiecie to takie, które ledwo utrzyma!
Ja dziś je rowerem dowiozłam do domu (tak nieskromnie dodam)
Ale mówiąc poważnie, dla mnie jako osoby wysoko wrażliwej liczą się słowa i gesty.
Gdy przyjdzie uczeń/uczennica i tak powie, że się ciepło ma sercu robi.
Albo gdy podaruje coś, co jest wykonane własnoręcznie. Makijaż wtedy szlag trafia, nauczycielka ryczy razem z uczennicami.
Tak było właśnie dziś, gdy żegnałam ósme klasy, które znam zaledwie dwa lata. Ale tak jakoś udało mi sie nawiązać z nimi nić porozumienia, że łzy dziś tańczyły nam pod powiekami.
I gdy otrzymałam własnoręcznie zrobiony breloczek (doczepię go do mojego pen drive z którym się w robicie nie rozstaję!), różę wydzierganą na szydełku i namalowany obrazeczek. Te dwa ostatnie skarby będą wisieć na mojej belferskiej tablicy, jaką mam w w swoim osobistym gabineciku w domu.
I jeśli nawet od jednej osoby usłyszę:
Była Pani moją ulubioną nauczycielką!
To gdy zapytacie, dlaczego jeszcze pracuję w szkole, to już macie odpowiedź.
Dlatego
Absolwenci moi 8a i 8b
Klaso moja I E LO
#dziękuję #nauczycielka #zakonczenierokuszkolnego #edukacja

"HEJT" NA PLAŻY

 


W końcu wakacje, upragniony weekend, beztroska i letnia aura.
Wiem, ze nie każdy lubi upał. Ja nie marudzę, na szczęście nie mam problemów zdrowotnych i mieszkam nad morzem. Korzystam z uroków.
Dziś na plażę wyciągnęłam przyjaciółkę, taką siostrę, której nigdy nie miałam,a którą sobie znalazłam.
Możemy nie widzieć się tygodniami, a i tak wiemy o sobie wszystko i rozumiemy bez słów.
Leżymy wiec na plaży, rozglądamy się i komentujemy:
"Jaki piękny strój".
"Ta jaki ma piękny tyłek"
"Ale dziara!"
"Wow, jaka klata!"
"Jaki fantastyczny odcień skóry".
Gdy widzimy młode szczupłe dziewczyny idące w dwuczęściowych kostiumiach, które są bardzo zabudowane, mówimy:
"Ile one jeszcze muszą przejść, by wskoczyć w bikini jak my i mieć w poważaniu cellulit, za mały/duży tyłek i tak dalej."
Kiedyś pewnie byłyśmy bardziej oceniające. Dziś? Czujemy się w swoich ciałach rewelacyjnie. Kompleksy? Pewnie, że są, ale nie blokują przed zdjęciem kiecki na plaży.
Nikogo, żadnej kobiety ani żadnego faceta nie obgadałyśmy źle. Nie bylo dowartościowania się czyimś kosztem, bo i po co?
Kobieta czterdzieści plus nie potrzebuje takich metod. Zna swoją wartość, docenia swoją głowę i ciało.
Polecam taki stan!
Podaj ten post dalej.
Ważne, by kobiety go przeczytały.
Moja piękna H. dziękuję
#wakacje #weekend #kobieta #stophejt #przyjaciółki

DZIEŃ PSA (GOLDENA)

 


Posiadanie goldena to stan umysłu.
Kupujesz legowisko za 300 zł… a ona śpi na podłodze lub ładuje się do brodzika.
Kupujesz najdroższe zabawki… a największą frajdę sprawia jej patyk znaleziony na spacerze lub kora z ogródka.
Mówisz: „To moje jedzenie, nie dam ci”… a po chwili szamiecie razem
Idziesz do łazienki? Masz ochronę.
Do kuchni? Masz pomocnika (wysprząta każdy okruszek z podłogi).
Jesz kanapkę? Masz widownię, parę zawsze, ale to zawsze głodnych oczu
I choć w chałupie sierści jest na kilogramy, piasku na tony to i tak nie zamieniłabym tej futrzastej kulki na nic innego.
Bo pies to jedyna istota, która potrafi zrobić bałagan, zabrać Ci żarcie (no dobra, wydębić), ubrudzić podłogę po spacerze i sprawić, że i tak myślę: „Beza, jesteś cudna.”
Kto też ma w domu takiego czteronożnego szefa?
#dzienpsa #pies #goldenretriever #bezablog #goldenretrieverbiszkoptowy

DO ÓSMOKLASISTÓW


 

Dzis ważny dzień dla ósmoklasistów - poznali wyniki egzaminów. A jednocześnie ich rodzice/opiekunowie dziś zdają egzamin. Tak, rodzice. Dlaczego? Bo ich dzieci dziś mierzą się ze zwycięstwem lub porażką (w ich mniemaniu), towarzyszą im różne emocje, od radości po rozgoryczenie, smutek i strach.
Bo co teraz?
Teraz ważne jest być przy dziecku, przytulić, powiedzieć, że jest się z niego dumnym bez względu na wynik.
Ja jako rodzic wiem, jak bardzo się to przeżywa. Jako nauczyciel liceum chciałabym powiedzieć Dzieciakom jedno: niezależnie od liczby punktów, każdy z Was zasługuje na uznanie.
Za tym wynikiem kryją się miesiące nauki, stresu, wyrzeczeń i ogromnego wysiłku. To, co dziś widzicie na ekranie, jest tylko częścią Waszej historii. Nie mierzy Waszej wartości, wrażliwości, talentów ani tego, jakimi będziecie ludźmi.
Jeśli dziś świętujecie sukces – cieszcie się nim z całego serca.
Jeśli wynik nie jest taki, jakiego oczekiwaliście, pamiętajcie, że jedna liczba nie przekreśla przyszłości. Najpiękniejsze historie bardzo często zaczynają się od wiary w siebie, a nie od perfekcyjnego wyniku.
A Wam Rodzice życzę siły, by wspierać Wasze pociechy w tych pięknych i trudnych chwilach.
Będzie dobrze.
Nawet jeśli dziś sądzicie inaczej.
Temat egzaminu ósmoklasisty Cie dotyczy? Skomentuj.
Polub.
Udostępnij.
Jestem ciekawa Waszego zdania.
Image by Chat GPT
#szkola #edukacja #e8 #egzaminosmoklasisty #nauczycielka

DO ABSOLWENTÓW

 


Kochani Absolwenci,
Jutro otworzycie wyniki matur. Być może już dziś ściska Was w żołądku, a w głowie pojawiają się pytania: „Czy się udało?”, „Czy będzie wystarczająco?”, „Co dalej?”
A ja chciałabym, żebyście na moment odłożyli ten strach. Tak wiem, łatwo mi mówić. Maturę mam za sobą. Mam. I wiem, co przeżywacie. Bo też byłam w takim momencie. Dziś natomiast stoję po drugiej stronie biurka. Jako nauczycielka. Wasza nauczycielka.
Zanim byliście maturzystami, byliście po prostu moimi uczniami. Powiem moimi, choć pojawiłam się, gdy byliście w trzeciej klasie niepewni, czego nowa baba od niemca będzie chciała.
Czegoś musiałam:)
Miałam szczęście patrzeć, jak w ciągu tych dwóch lat stajecie się mądrzejsi, odważniejsi i bardziej świadomi siebie. Widziałam Wasze sukcesy, ale też chwile zwątpienia. Widziałam, ile kosztowała Was ta droga. I właśnie dlatego jestem z Was tak bardzo dumna.
Za chwilę zobaczycie liczby. One mogą Was ucieszyć albo rozczarować. Ale nie powiedzą o Was tego, jaki wspaniałymi jesteście ludźmi. Nie pokażą Waszej wrażliwości, siły, poczucia humoru, marzeń ani wyjątkowości.
Jeśli jutro wszystko pójdzie po Waszej myśli – cieszcie się z całego serca. Jeśli nie – nie pozwólcie, by jeden dzień odebrał Wam wiarę w siebie. Czasem zamykają się jedne drzwi tylko po to, żeby chwilę później otworzyły się właściwe.
Dziękuję Wam za to, że mogłam być częścią Waszej historii. Mam nadzieję, że kiedyś, za kilka czy kilkanaście lat, będziecie wspominać szkolne lata z uśmiechem i że dacie mi znać, jak wyniki, jak rekrutacja na studia, jak życie.
I pamiętajcie... są w życiu egzaminy znacznie ważniejsze niż matura. To te z uczciwości, odwagi, dobroci, empatii i człowieczeństwa. Tych nie ocenia się w procentach. Wierzę, że je zdacie (a być może już zdaliście).
Powodzenia, Kochani.
Trzymam za Was kciuki z całego serca.
Pani B. (chyba ksywy mi nie nadaliscie
#matura #matura2026 #wynikimatury #edukacja #szkola #liceum #nauczycielka

Zdjęcia prywatne.
Rozdanie świadectw dojrzałości.
Ukochane III Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej we Włocławku










Z ŻYCIA WZIĘTE o facetach :)


 

1.
Koleżanka opowiada, że wyjechała w delegację. Mąż miał zrobić dzieciom obiad. Dzieci dzwonią i mówią:
- Tata zrobił piersi z kurczakach w płatkach.
- O to super. Mega danie!
- Mamo, ale w płatkach truskawkowych
2. Proszę Lubego, by kupił 2 kg ziemniaków i 2 marchewki (nie dopisałam, że to na surówkę). Kupił, a jakże. 2 kg tego i tego, bo uznał, że się pomyliłam.
Zemsta była słodka - musiał obrać te 2kg marchewki na sok
A Wy jakie macie historie?
Gwoli wyjaśnienia. Doskonale wiem, że panowie potrafią świetnie gotować. Mam takich kolegów dla których w kuchni nie ma rzeczy niemożliwych.
Mam też koleżanki, które same w domu malują ściany i kładą tynk ozdobny.
Płeć nie wyznacza roli. Jestem tego w pełni świadoma. Powyższe przykłady wydarzyły się naprawdę i po prostu są zabawne. Zatem jeśli macie jakieś inne przykłady to dawajcie.
I żeby nie było.
Jutro będzie o dziewczynach
Dobrego piątku
Image by Chat GPT

Z ŻYCIA WZIĘTE tym razem o dziewczynach z przymrużeniem oka 😉

 



1.
Po pracy Aneta wyszła na parking, nacisnęła pilot i zaczęła szarpać za klamkę. Drzwi nie chciały się otworzyć. Próbowała jeszcze kilka razy, coraz bardziej zdenerwowana.
– Co jest z tym zamkiem?!
Po chwili usłyszała za plecami spokojny męski głos:
– Przepraszam... mogę już wsiąść do swojego auta?
Dopiero wtedy zauważyła, że jej samochód stoi dwa miejsca dalej. Ten był identyczny.
2.
Ja "zgubiłam" auto na parkingu w galerii handlowej. Kompletnie zapomniałam, gdzie zaparkowałam i szukałam nie ma tym poziomie. Prawie dzwoniłam na policję, że mi auto ukradli
3.
Lepszy jeszcze numer to ten, jak sprawić, by chłop myślał o Tobie cały albo nawet natychmiast przyjechał. Wystarczy, że zapytasz: "Kochanie, mamy diesla, nie?". Emocje i podniecanie gwarantowane
Komu się udało tak "pomylić"?
Pamiętajcie, powyższe przykłady wydarzyły się naprawdę, ale niekoniecznie dotyczyć muszą tylko i wyłącznie płci pięknej. A z anegdotek życiowych zawsze fajnie się pośmiać. Śmiech to zdrowie
I pamiętajcie, statystyki mówią, że to kobiety są lepszymi kierowcami (uuu, a teraz się zacznie
Image by Chat GPT

GDY KOCHA SIĘ NIE TEGO, CO TRZEBA

 


Marta od zawsze przyciągała ludzi. Nie dlatego, że była piękną kobietą (a była), lecz dlatego, że potrafiła sprawić, iż każdy czuł się przy niej ważny. Miała ciepły uśmiech, cierpliwość do cudzych słabości i oczy, które zdawały się rozumieć więcej, niż ktokolwiek powiedział na głos. Miała to coś, którego nikt nie umiał zdefiniować.
Kochało ją kilku mężczyzn.
Adam, kumpel z liceum, od lat nosił w portfelu liścik, którego nigdy jej nie wręczył, a chciał na wycieczce szkolnej, gdy razem włóczyli sie po górach.
Był przekonany, że nie dorasta jej do pięt, więc wolał być wiernym przyjacielem niż odrzuconym zakochanym.
Piotr, którym była na studiach przez kilka miesięcy, codziennie przejeżdżał kilka ulic więcej, tylko po to, by choć przez chwilę zobaczyć ją wychodzącą z pracy. Nigdy jej nie śledził ani nie narzucał się – wystarczał mu widok kobiety, którą uważał za miłość swojego życia. Nigdy nie rozumiał, czemu z nim zerwała, ale nie miał o to nigdy pretensji.
Był też Tomasz. Spotkali się kilka razy, patrzył na nią pięknie i tego chyba Marta się przeraziła. Był odważny, szczery i gotowy oddać jej wszystko. Powiedział jej kiedyś: – Jeśli kiedyś zabraknie ci sił, będę obok. I zawsze był.
Marta tylko się wtedy uśmiechnęła i czuła na sobie te piękne oczy.
Jej serce jednak należało do Daniela.
Daniel był przystojny, pewny siebie i zawsze zajęty. Kiedy poznali się kilka lat wcześniej, zaraz na początku jej pracy, Marta uwierzyła, że właśnie jego szukała. Zamieszkali razem, planowali przyszłość, a znajomi mówili, że tworzą idealną parę.
Tylko że idealna była wyłącznie ich fotografia.
Daniel nie pytał, jak minął jej dzień. Nie zauważał nowych książek na półce, zmiany fryzury ani smutku, który coraz częściej pojawiał się wieczorami. Zapominał o rocznicach, nie słuchał jej opowieści i coraz częściej wracał do domu z obojętnością wypisaną na twarzy. Był nieobecny. Trochę jak współlokator.
Nie zdradzał jej.
Po prostu jej nie kochał.
Był z nią, bo tak było wygodnie. Wspólne mieszkanie, wspólne rachunki, znajomi, przyzwyczajenie. Miłość dawno wyparowała, pożądanie nie, wygoda wygrała.
Najtrudniejsze było to, że Marta długo nie chciała tego dostrzec.
Im bardziej próbowała zasłużyć na jego uczucie, tym bardziej oddalał się od niej. Gotowała jego ulubione potrawy, rezygnowała z własnych planów, usprawiedliwiała każde chłodne słowo.
Aż pewnego wieczoru usłyszała zdanie, które powiedział po kilku drinkach, gdy wyszli ostatni goście. To były jej urodziny. To zdanie zmieniło wszystko.
– Jesteś dobrą kobietą... ale nie pamiętam już, kiedy ostatni raz cię kochałem...
Nie było krzyku.
Nie było kłótni.
Była tylko cisza.
Marta spakowała walizkę i wyszła.
Przez kolejne tygodnie odbudowywała siebie. Nie rzuciła się od razu w ramiona żadnego z mężczyzn, którzy ją kochali. Musiała najpierw nauczyć się żyć bez ciągłego proszenia o uczucie.
Adam nadal czekał.
Piotr nadal wierzył.
Tomasz nadal dotrzymywał obietnicy, że będzie obok.
Dopiero wtedy Marta zrozumiała coś, czego wcześniej nie chciała przyjąć.
Największym nieszczęściem nie jest to, że kocha nas zbyt mało ludzi.
Największym nieszczęściem jest trwanie przy kimś, kto nie potrafi odwzajemnić naszego uczucia, podczas gdy wokół są ludzie gotowi kochać nas szczerze.
Kilka miesięcy później spotkała Tomka w małej kawiarni. Rozmawiali godzinami, śmiali się jak dawniej i po raz pierwszy od bardzo długiego czasu Marta poczuła spokój. Spojrzała na niego inaczej. Zmężniał, był swobodny, a w oczach miał ten żar, przy którym chciała się przy nim ogrzać.
Kobieta zrozumiała, że jest spokojna nie dlatego, że znalazła nową miłość, lecz dlatego, że przestała błagać o starą.
I dopiero wtedy zrobiła miejsce na uczucie, które nie wymagało walki o każdy gest, każde słowo i każdy uśmiech.
Podoba Ci się ten tekst?
Skomentuj, polub, udostępnij
Dziękuję, że to czytasz
Image by Chat GPT

KOMPLEMENT


 

- Ładna sukienka.
- No coś ty, stara.
- Ślicznie dziś wyglądasz.
- Nie przesadzaj.
- Do twarzy ci w tych okularach.
- E tam. Zwykłe oksy.
- Ależ sexi wyglądasz.
- Nie gadaj, przytyłam ostatnio.
- Dziewczyno, ale dekolt!
- To tylko dobry stanik.
- Przepięknie ci w tej czapce.
- Nie gadaj, nie znoszę czapek!
- Wow, ale stylówka!!!
- Mówisz? Nie wiem czy wypada...
- Extra spódnica!
- Nie powinnam chyba, taka obcisła i przed kolano....
"Nie gadaj."
"Coś ty."
" Stara/pożyczona kiecka, no już
nie miałam co założyć!".
"Mam dobry makijaż, bez niego to wiesz..."
"To dzięki fryzjerce tylko".
I znów będę pisać o babach - o nas (i o sobie też). Niezmiennie obserwuję kobiety w różnych sytuacjach. Podziwiam, zachwycam się, czasami robię wielkie oczy ze zdziwienia, bywam też oburzona i wkoorwiona.
Skupmy się jednak na pozytywach.
Kobiety są fajne. Są piękne, zaradne, przedsiębiorcze, wielozadaniowe. Wiem wiem, mamy lepiej niż nasze babcie - pralki, suszarki, roomby, termomixy, miksery, piekarniki z termoobiegiem, tablety, aplikacje. Ale mimo wszystko żyjemy w biegu, jesteśmy najczęściej aktywne zawodowo, załatwiamy miliony rzeczy na raz i jesteśmy w tym świetne.
Żyjemy też pod presją i oczekiwaniami. Mamy być idealne we wszystkim. I jeśli nie jesteśmy, nie doceniamy siebie. Szczególnie wizualnie. Ciągle o coś się siebie czepiamy. Wiecznie niezadowolone i zbyt skromne nie umiemy nawet przyjąć komplementu. Z reguły umniejszamy sobie, głupio tłumaczymy, a przecież do cholery zasługujemy. Wychowywane w skromności, nauczone dygania nóżką i patrzenia w podłogę nie potrafimy zaakceptować miłych słów. Przecież uczono nas inaczej! I co teraz? Nic. Świat się nie zawali, a Ty poczujesz się lepiej.
Dziewczyno moja, uwierz w siebie na litość boską!!! Jak ktoś mówi Ci komplement to się uśmiechnij, podziękuj lub powiedz "wiem". Daj sobie prawo do werbalnego rozpieszczania, nie umniejszaj. Wypnij pierś do przodu i idź w dzień. Jak Ci ładnie to ci ładnie i nie dyskutuj z tym.
I jeszcze jedno - Odp**rdol się w końcu od siebie.
Udostępnij post.
Warto.
Polub moją stronę Poli Ann


Będzie Ci u mnie dobrze:)


Jeśli podoba Ci się ten tekst, NIE KOPIUJ GO, lecz udostępnij wskazując tym samym źródło i autora.

Każdy, ale to każdy tekst opublikowany tutaj jest MOJEGO AUTORSTWA, jeśli go kopiujesz to jest to równoznaczne z KRADZIEŻĄ I NARUSZENIEM PRAW AUTORSKICH.

MOJA STUDNIÓWKA

 


Moja studniówka odbyła się 12. stycznia. Uuu wiele lat temu. Tak wiele, że impreza odbywała się w sali wojskowej, poloneza tańczyliśmy czwórkami i ósemkami 40 minut (było osiem klas czwartych!), a nauczyciela zapraszalo się z osobą towarzyszącą, niezapomniane chwile w
III Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej we Włocławku.
Przeżycie ogromne, szykowanie jak na dzisiejsze czasy skromne - fryzjer i pierwszy raz "sztuczne" paznokcie. Makijaż robiłam sama, sukienka dwuczęściowa z szalem, kupowana na słynnej włocławskiej Hali.
I żeby było śmieszniej spódnicę mam do dziś w wersji krótszej z tiulem pod spodem:)
Bawiliśmy się do szóstej rano.
Piękni i młodzi i pełni marzeń. Ja mój plan zrealizowałam - dostałam się na wymarzoną germanistykę do Gdańska.
Ściskam byłą IVe
A Wasze studniówki???
Jestem ciekawa!

DO MAM NASTOLATEK I NIE TYLKO

 


Wracam z zebrania szkolnego i zastanawiam się co się ostatnio zadziało, że rolę rodzica definiujemy inaczej?

Odnoszę nieodparte wrażenie, że współcześni rodzice maksymalnie chcą swoim dzieciom wszystko ułatwić (czy to aby na pewno dobrze?) i wspierają je w każdej, ale to w absolutnie każdej kwestii.

Poruszę tu zapewne kwestię, która wywoła sporo emocji. Myślałam, że takie tematy omawia się, gdy ma się dziecko w szkole ponadpodstawowej i płaci za studniówkę (ostatnio bardzo głośno o limuzynach, alkoholu lejącym się hektolitrami, kreacjach od skromnych po kontrowersyjne), ale nie. Jak się okazuje, co do balu na koniec ósmej klasy można też mieć różne zdanie. Na szczęście nikt z mojego otoczenia na nie wpadł na pomysł, by bal zorganizować w wypasionej restauracji z widokiem na Motławę i pokazem sztucznych ogni. Bal odbędzie się w szkole. Uff.

Ale jak się okazuje mamy mają rozbieżne zdania co do kreacji dziewczynek. Obóz "skromnie i elegancko" i obóz "niech ubiorą się jak chcą".
Osobiście uważam, że czternastoletnie dziewczynki winny przypominać siebie i jakkolwiek trudno mi zaakceptować długą kreację, to sukienek wyciętych, mocnych makijaży, sztucznych paznokci i rzęs nie zdzierżę. Na takie stylizacje mają jeszcze czas. To jest szkoła podstawowa!

Gdy jedna z mam zaproponowała szal czy bolerko, spotkało się to z prychnięciem niektórych zgromadzonych i to nie na dowód aprobaty.
- No w golfy je ubierzmy jeszcze, żeby gorzej wyglądały od tych z innych klas! - padł komentarz.
A mi ręce i cycki opadły. Jak te dziewczynki mają być pewne siebie, skoro od początku uczone są rywalizacji? Co więcej golf to wiocha, a odważne kreacje są ok? I bal to wyścig, która ładniej wygląda? Tak oczywiście, że to są ważne kwestie dla każdej dziewczyny - małej i dużej, ale jeśli chcemy wychować pewne siebie kobiety to może nauczmy je, że kobiecość ma różne odsłony i że w życiu są okazje, na które należy się odpowiednio ubrać?

W stylu życia nie jestem konserwatywna, wręcz powiedziałabym, że jest bardzo liberalna. Ale nie miałabym nic przeciwko temu, by dziewczynki do eleganckiego poloneza ubrać w białe bluzki i długie spódnice. Byłabym skłonna zapłacić nawet za szycie na miarę i zapewne niektóre rodzicielki zlinczowałyby mnie za taki pomysł. Uważam jednak, ze to są wyjątkowe i poważne okazje, by odpowiednio wyglądać. Potem mogą bawić się nawet w trampkach. No cóż pomarzyć dobra rzecz (polecam obejrzeć filmiki ze studniówek, gdy w prostocie właśnie tkwi cały czar).

I znów wrócę do smutnego wniosku, że to nie dzieci, a rodzice sieją zamęt. Gdy słyszę:
- No moja córka innej sukienki nie założy! - to się zastanawiam kto tu ma problem, kto jest niewydolny wychowawczo. Nie chodzi mi to, by dziecko zmuszać, ale może warto porozmawiać? Wyjaśnić? Rozumiem, że jak dzieciak się uprze to w bikini też przyjdzie? To są młodzi ludzie, przesuwają granice, próbują. To od nas zależy jak daleko. Nie róbmy z czternastolatek dorosłych kobiet. To my przecież płacimy za paznokcie, fryzury, makijaże i rzęsy. To my wyrażamy na to zgodę. Ja wiem, że czasy się zmieniły, ale dzieci nadal są dziećmi. To naturalne, że nastolatka na siłę chce dodać sobie lat i chyba nasza tym rola, by ją uświadamiać?

Tak widzę rolę rodzica. Jako swoistego drogowskazu, a nie wiecznie zielonego światła i braku ograniczenia prędkości w życiowej jeździe.

A Wy co sądzicie?

Image by Pixabay

KIEDY BELFERKA JEST UŚMIECHNIĘTA

  Kiedy belferka jest uśmiechnięta? Oczywiście, gdy dostanie taaaaki bukiet Panowie pamiętajcie, jak już kwiaty dać kobiecie to takie, które...