RÓŻNICE

 


- Po co z nim jesteś? - pytają. - Ty taka śliczna. On, no przystojny niech będzie, ale Bradem to on nie jest. - kontynuują.
- Po co z nim jesteś? - pytają. - Jesteś starsza, puknij się w głowę dziewczyno! Będziesz płakała, konto ci wyczyści! - ostrzegają.
- Po co z nim jesteś? - pytają. - Mógłby być twoim ojcem. Za syna się lepiej bierz, a nie za dziada! Pewno kasy ma jak lodu...- zgadują.
- Po co z nim jesteś? - pytają. - On taki Belmondo, ty szara myszka. Zaraz jaka gwiazda ci go ukradnie, a ty będziesz płakała. Głupiaś, oj głupiaś...- powtarzają.
Ludzie zawsze będą oceniać, wiedzieć lepiej, żyć Twoim życiem. A to przecież Twoje życie. Rób jak uważasz, dbaj o swoje szczęście.
Jeśli na swojej drodze spotykasz człowieka, przy którym jesteś sobą, nie udajesz, możesz wszystko, czujesz się bezpiecznie, bo on (lub ona, nie określajmy tutaj czy dotyczy to związków hetero- czy homoseksualnych) czyli ta osoba sprawia że Ci lepiej, piękniej i lżej, idź w to.
Nie chodzi tu o urodę (kwestia gustu!), wiek (Wam ma to odpowiadać, innym nie musi), wykształcenie, portfel. Jeśli znajdujesz człowieka, przy którym wszystko gra, "klika", bo macie o czym rozmawiać, wspieracie się, inspirujecie, podziwiacie nawzajem, budujecie, śmiejecie się z tego samego, macie coś, co Was łączy (pasja, zainteresowania) jesteście sobą i on/ona Was akceptuje, nie zmienia na siłę, nie znieważa, nie obniża poczucia wartości, rozumie i jest. Nawet setki kilometrów, ale jest, to nie puszczaj takiego człowieka tylko dlatego, że otoczenie widzi to inaczej.
Zamknij oczy i sprawdź, co Ty widzisz.
Kogoś, kto daje Ci ciepło?
Spokój?
Radość?
Uśmiech?
Po burzy słońce?
Kogoś, komu zależy?
Stara się, nie poświęcając?
Oddaje siebie jednocześnie siebie nie tracąc?
Interesuje się Tobą, bo jesteś ważna/-y?
I ma dodatek elektryzuje Cię sama myśl, że Cię przytuli, pocałuje, obejmie...?
To już chyba znasz odpowiedź.
Idź i kochaj, i daj się kochać. Po prostu.
Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę Nie KOPIUJ GO, lecz udostępnij wskazując tym samym źródło i autora
Image by Pixabay

KARMIENIE PIERSIĄ

 


Dzień bielizny to ja trochę o tej bieliźnie słów naskrobię, a w sumie to nawet o tym, gdy się nie ma bielizny na sobie. Tak tak, gdy KOBIETA NIE MA NA SOBIE BIELIZNY. O tym będzie to rzecz. A dokładniej o tym, gdy ją zsuwa w miejscu publicznym, taki stanik na ten przykład. Fajnie nie?
Co niektórzy (niekoniecznie tylko mężczyźni, babki też lubią) jakoś nie mają z tym żadnego problemu. Wręcz przeciwnie. Chętnie podziwiają kobiecą naturę, czy to ze względów e*otycznych czy estetycznych. Generalnie dookoła bab w stanikach, "półstanikach", "ćwierćstanikach" lub "no stanik" jest pełno. Billboardy, reklamy, teledyski, filmiki. Można by tak prosto rzecz, że cyc cyca pogania (użycie słów żartobliwie, gwoli wyjaśnienia), a tu w internetach burza, bo się niektórym matka karmiąca nie podoba.
Na litość boską! Serio? Wszystko takie zseksualizowane, a totalnie niee*otyczna, mlekiem nabrzmiała, dająca pokarm pierś wzbudza niesmak?
No dosłownie cycki opadają.
Mnie nie dane było tak karmić mojej Córki. Musiałam jej od razu butlę dać i choć było to wygodne, to tylko ja wiem ile łez wylałam nie mogąc przystawić jej do piersi. Gdybym mogła to bym ją karmiła wszędzie, na żądanie i nic nikomu do tego. Toć to czysta fizjologia. Według mnie widok przepiękny, gdy oto matka w tak bliski sposób łączy się z dzieckiem i daje mu to, co ma najlepsze. Daje mu życie.
Zawsze patrzę na karmiące dziewczyny z zachwytem i kapką zazdrości. I kompletnie nie zgadzam się z czyimś widzimisię. Jak się nie podoba, to trza gdzie indziej patrzeć, a matce dać w spokoju dzieciaka nakarmić.
A jak juz o tych piersiach i zgorszeniu w internetach mowa, to muszę jeszcze wspomnieć o kobiecie, która na koncercie Pol' and Rock' Festival podniosła t-shirt do góry i olalaboga, stanik jej gdzieś sie zawieruszył i nagą pierś świat ujrzał. Sztuk dwie! A bo to pierwszy raz, kiedy na koncercie rockowym staniki i koszulki latają albo się unoszą? Naprawdę trzeba o to pianę bić, dziewczynę od najgorszych wyzywać?
A ktoś, zanim wylał na nią wiadro pomyj, to zapytał dlaczego to zrobiła?
Nie? A szkoda. Bo sprawa słuszna była, "piersiej" klasy wręcz. Warto się zastanowić najpierw, a nie oceniać. A odwagi pogratulować należy. Urody zresztą też;)
Zresztą Babki moje kochane!
Wasze piersi, Wasza sprawa, "cyc" nie?
Image by Pixabay
Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę nie kopiuj go, lecz udostępnij podając źródło i autora. Z góry Ci za to dziękuję.
#dzienbielizny #karmieniepiersia #rakpiersi #badajsie #macierzyństwo #stophejt

Światowy Dzień Zdrowia S€ksualnego

 



Światowy Dzień Zdrowia S€ksualnego

Rychło w czas. I żeby nie było. Obchodzone jest ponoć co roku, a nie tylko przy okazji afery związanej z dodatkowym przedmiotem w polskiej szkole. A tu się dzieje, że hej. I w mediach społecznościowych, i na ołtarzach i studiu telewizyjnym. A warto nadmienić, że:
"Święto zostało zapoczątkowane przez World Association for Sexual Health (WAS) w 2010 roku. Główny cel to przełamywanie tabu i strachów związanych z seksualnością oraz promowanie otwartej komunikacji na temat zdrowia seksualnego."*
Nikt tu do alkowy nie zaprasza. Stety niestety, ale może choć trochę skłania ku refleksji. Serio w dwudziestym pierwszym wieku będziemy udawać nadal, że dzieci się w kapuście znajduje? A dzieci i młodzież w to uwierzą mając telefon w ręku i (niemal) nieograniczony dostęp do internetu?
Ludzie drodzy! Młodzież wie dużo i o wiele szybciej dojrzewa, może nawet za szybko i ktoś musi im tę wiedzę usystematyzować. I niekoniecznie będzie to rodzic, bo to obciach przecież gadać o tym ze starym/starą.
Czasem lepiej porozmawiać z kimś, kto wie jak te rozmowy przeprowadzać i kto nie jest w nie zaangażowany emocjonalnie. Paradoksalnie przed obcym człowiekiem często się bardziej otwieramy niż przed bliskimi.
A czy chcemy czy nie to s€ks jest w naszym życiu bardzo ważny, rzutuje często na inne sfery. Zresztą umówmy się, bez niego nie byłoby nas ani naszych pociech.
A my ponoć światli w tych tematach przeżywamy szok, gdy orientujemy się, że nasi rodzice, a potem, ze nasze dzieci TO robią.
I niech robią, tylko dobrze, z poszanowaniem siebie i drugiego człowieka. Może z miłością albo przynajmniej pozytywną emocją. Zgodnie ze swoimi potrzebami i partnera/partnerki. Bezpiecznie i zdrowo.
I jeszcze świadomie, wiedząc co to owulacja, menstruacja i bardziej skomplikowane pojęcia jak ejakulacja, endometrioza, polucje itp.
Bo jak widać, wielu dorosłych o zdrowiu s€ksualnym słyszeć nie chce, pojęcia o nim nie ma, a co gorsza neguje jego istnienie, ale s€ks uprawia
Dużo zdrowia!
Tego s€ksualnego również, a może i przede wszystkim!

Źródło: kalbi.pl
Image by Pixabay 

UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU - TRĄBKI WIELKI

 


Wczorajsze popołudnie należało do takich, jakie bardzo lubię.
Spotkania ze Słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku uwielbiam.
Może ja powinnam Seniorów uczyć?
Choć tak naprawdę to ja uczę się od nich, czerpię garściami, podziwiam nieustannie jak dawali radę. Umówmy się, łatwo nie mieli. Naprawdę. A mimo to tryskają energią, uśmiechem, mają mnóstwo pomysłów i w końcu czas dla siebie. Zasłużenie.
Za to spotkanie autorskie bardzo dziękuję Panu Leszkowi Orczykowskiemu - Dyrektorowi Gminnej Biblioteki Publicznej w Trąbkach Wielkich Gminna Biblioteka Publiczna, Trąbki Wielkie.
Łukaszowi Kosikowi dziękuję za pomoc i the last but not the least - mojej Przyjaciółce Monice, bez której to wszystko by się nie odbyło.
Oj Monia, Ty nasłuchasz się jak gadam;)
Czasem jedna osoba rozpoczyna taki łańcuszek dobrych dusz i prowadzi nas to w nowe rejony. Mnie to zaprowadziło do wspaniałych ludzi z Trąbek Wielkich i okolic, gdzie mogłam coś powiedzieć o moim pisaniu, o moich książkach i o tym jak choroba "kazała" mi pisać.
Moi Mili!
Mam nadzieję do zobaczenia i oczywiście życzę miłej lektury!
PS. Panie Wieśku zdjęcia prima sort

DZIEŃ EDUKACJI NARODOWEJ

 



Obiecałam, że na Dzień Edukacji Narodowej coś napiszę, to piszę;)
Chciałabym przede wszystkim pogratulować każdemu Nauczycielowi za to, że trwa, uczy (lub chociaż próbuje) i choć z roku na rok jest trudniej, to walczy. Tak walczy. O siebie, o uczniów, o edukowanie młodego człowieka, co w obecnych czasach łatwe nie jest.
Nie wiem, czy w jakimkolwiek zawodzie zmiany są tak dynamiczne, szalone i często nieprzemyślane jak w polskiej szkole. Pracuję jako nauczycielka siedemnaście lat. Biorę pod uwagę postęp technologiczny, a co za tym idzie e-dziennik, multibooki, lekcje online, aplikacje itp. Jednak ciągłe reformy, zmiany, nowelizacje ustaw, często pisane chyba na kolanie lub forsowane w wyborach, byle tylko zdobyć stołek, a niekoniecznie coś ulepszyć, komuś pomóc czy kogoś odciążyć, powodują, że przy tablicy zostają już tylko nieliczni. O zarobkach naszych pisać nie będę, bo to nie ku temu okazja. Okazja jest, by przesłać wszystkim pracownikom oświaty moc pozytywnych myśli, by w tym cyrku zachowali jak najwięcej normalności.
I tacy nauczyciele istnieją. Tak jak istnieją też tacy, którzy w szkole się wypalili lub nigdy nie powinni do niej trafić. Życie. W każdej chyba dziedzinie spotkamy takie osoby. Jedne pełne pasji, życzliwości, chętne do współpracy, inne znudzone, złośliwe, sfrustrowane.
Mam nadzieję, że trafiliście w swoim życiu na kilka lub choć na jednego nauczyciela, który był dla Was ważny, którego wspominacie dobrze, czegoś Was nauczył, a może i miał wpływ na Waszą przyszłość.
A nam Drodzy Nauczyciele życzę uśmiechu, gdy nie jest nam na do śmiechu, cierpliwości słonia i zdrowego rozsądku w otaczającym nas absurdzie.
I żeby za słodko nie było, dołożę łyżkę dziegciu. Jako nie belfer, a ciotka, sąsiadka,znajoma błagam Was, szczególnie w klasach szkoły podstawowej, nie róbcie tylu testów, kartkówek, sprawdzianów w tygodniu. Czasem jest tego i dziesięć
Wiem, że ucznia należy systematycznie oceniać. Zbam ból i jestem pewna, że znajdziecie inny sposób, by mieć ocenę
Zdjecie: Oczami uczennicy,cudna pamiątka
#nauczyciel #dziennauczyciela #swietoedukacjinarodowej

PUSTA KLASA

 


Cały wrzesień i jak się okazuje co najmniej połowę października temat szkoły i nauczycieli dominuje każdy chyba portal w internetach.
Nie ma dnia bym nie czytała, że marudzimy, że znowu podwyżki, że nie chcemy jeździć na wycieczki, że plan szkoły okropny, że robimy mnóstwo klasówek, że nic nie robimy, ciągle mamy labę czy oczekujemy prezentów na Dzień Nauczyciela.
Zaledwie półtora miesiąca i setki artykułów, ogrom hejtu i nagonki. Nie wiem czy jakakolwiek grupa zawodowa w Polsce jest tak atakowana przez polityków, Kościół i ogólnie rzecz biorąc - całe społeczeństwo?
A rząd szumnie głosi, że przeznaczy trzy miliony złotych na poprawę prestiżu zawodu nauczyciela. Serio?
Pani Ministro, Rządzie!
Ja skromna nauczycielka myślę, że taką kwotę wydać można na inne cele (onkologia dziecięca, psychiatria?), a nam pozwólcie po prostu pracować w spokoju i w szacunku.
Z powyższych zarzutów zgadzam się z tylko z jednym. Faktycznie w niektórych szkołach nauczyciele prześcigają się w robieniu kartkówek. Tak, wiem, że przyrost wiedzy należy monitorować, ale czy to muszą być testy? Opanujmy się. Dziesięć kartkówek w tygodniu to naprawdę nie jest humanitarne. I nie chodzi o to, by te dzieci głaskać po głowach. Po prostu można inaczej poziom ich wiedzy badać. Karty pracy, projekty, plakaty. To też jest nauka. I ocena będzie. I frajda. Win win.
Cała reszta zarzutów jest tak powielana i nudna, że już nawet dyskutować się nie ma siły. Bo ileż można tłumaczyć, że pensum osiemnastu godzin to mrzonka, że roboty jest o wiele więcej? Że tak, zarabiamy żenująco mało? Że w szkole nie ma laby i nie zawsze jest opcja nawet by zjeść lub skorzystać z toalety? Że okropny plan dotyczy także nas? Że wspaniałym prezentem (o ile już) są kwiaty, laurki, wiersze? Że w szkole brakuje papieru, komputery też nie zawsze są najnowsze, o ile są, że sale należałoby odświeżyć? Do jutra mogłabym wymieniać.
I jeszcze ostatnie primo - wyjścia i wycieczki.
O ile nie jestem fanem wycieczek kilkudniowych, bo to faktycznie jest praca za darmo z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie i życie drugiego człowieka (i wszystko jest super póki się nic nie stanie, a jak stanie to nie ma zmiłuj - prokurator w gotowości). To jak najbardziej popieram wyjścia szczególnie te edukacyjne i głoszenie przez rząd, że zarabiamy więcej a nasz prestiż wzrasta ma się nijak do rzeczywistości. Ten kto znowelizował ustawę albo naprawdę nie zna realiów szkoły albo nie przypuszczał, że nauczyciele jednak myślą i sie połapią, że chce się nas zrobić w przysłowiowe bambuko.
Wychodzę z klasą, a koleżanka/kolega która winna/-y mieć z moimi uczniami lekcje (ale klasy nie ma) ma nie dostać pieniędzy, jeśli nie dostał/-a w tym momencie zastępstwa? Szok.
Organizuję wyjscie dla uczniów, chcę zrobić coś więcej niż tylko lekcja przy tablicy, ale jednocześnie biorę na siebie ryzyko, że ktoś przeze mnie otrzyma mniejszą wypłatę? Natomiast jeśli moje wyjście sie przedłuży i będę w pracy dłużej niż normalnie byłabym w szkole przy tablicy to też mi nikt nie zapłaci. Absurd.
Powolanie, powiecie. Pewnie, ale czy za każdym razem musi to iść z mojej kieszeni i kieszeni kolegów? Tak rząd wspiera edukację? Tyle się mówi o braku kreatywności i o marazmie wśród nauczycieli, a w taki sposób nowelizując ustawę, cóż osiągamy?
Czy ktoś z Was dałby sie tak robić w konia raz po raz? No nie.
A ja w pełni sie zgadzam, że edukować można znakomicie poza murami szkoły.
Teatr (idę w środę), kino (chciałam iść na film "Chopin Chopin"), musicale, warsztaty, zajęcia w szkołach wyższych, lekcje filmowe. Tyle tego i co teraz? Ja nie zarobię za nadgodziny, a koleżanki stracą na zwykłej pensji, mimo iż byli w szkole. Bareja by tego lepiej nie wymyślił.
I zanim ktoś napisze, ze można umyć okna w szkole, skserować coś, to proszę pomyśleć czy sami byście tak pracowali? Czy widzicie absurd tej sytuacji? Czy nauczycielom jednak nie należy zaufać? Wspierać ich, a nie tylko z wysokiego stołka liczyć grocisze? Na litość boską chodzi o edukację młodzieży! O jej wszechstronny rozwój.
Jeśli my na tym będziemy oszczędzać, tłamsić tych, którzy jeszcze w szkole zostali to...sama już nie wiem. Pozostaje tylko czekać albo na kolejną rozsądną nowelizację nowelizacji ustawy albo robić zakłady, czego to tym razem rządzący nie wymyślą by zaoszczędzić na obywatelach, a łatkę winnego przypinając belfrom...
Image by Pixabay
Pusta klasa to czasem fajna lekcja życia poza szkołą.

WYJŚCIE Z KLASĄ

 


Wyjście z klasą...oj z tego to już z klasą wyjść się nie da. Niestety. Ale za to my nauczyciele powinniśmy dostać nominacje do Oskara za role pierwszoplanowe w komedii pod tytułem "I nie ma mocnych" (tak wiem, prawa autorskie, ale idealnie pasuje) albo "Stowarzyszenie umarłych belfrów", "Kochaj albo ucz". Może macie lepsze pomysły jak zatytułować tę farsę?
Gramy pierwszorzędne, ale reżyser też niczego sobie. I scenariusz! Rewelacja!
Bo wyobraźcie sobie:
Ktoś Wam coś zabiera - auto na ten przykład, które już ledwo chodzi, chcieliście naprawy, ale pieniędzy nie było. Auta Wam nie naprawiono, na dodatek zabrano i choć jest bardzo potrzebne do pracy, to macie obyć sie bez niego. Protestujecie.
Obiecują Wam zatem, że to auto do Was wróci za kilka tygodni, ale fakt, że przez jego brak musieliście mniej pracować, choć byliście gotowi to wypełnienia obowiązków i że zarobiliście mniej, nikogo nie obchodzi. Grunt, że auto wróci. Cieszcie się i dziękujcie za taką łaskę. Kasy na naprawę nie będzie, ale i tak doceńcie!
To w dużym skrócie fabuła tegoż filmu. Niezły nie? Ubaw po pachy.
Ot codzienność nauczycielska.
A tak na poważnie, to najgorsze jest to, że ta farsa dzieje się na naszych oczach, że pomysły ministerstwa osiągają naprawdę już szczyty? Czego? Absurdu - odpowiem dyplomatyczne, choć na usta cisną mi się inne słowa. Że po nowelizacji ustawy pozostał niesmak okraszony nową genialną propozycją - "wyjściem z klasą". Ja żem naiwnie myślała, że to ministerstwo chce posypać głowę popiołem, wyjaśnić, przeprosić za buble w ustawie. Ach naiwnam bardzo! Choć nadal pewności nie ma co do płacenia godzin ponadwymiarowych i ponadliczbowych belfrów się zachęca do składania wniosków o dofinansowanie do wyjścia z uczniami. W czasie oczywiście bardzo krótkim. Na wczoraj.
Fantastycznie, że dzieci płacić nie będą. Naprawdę, to nie sarkazm. A co z nauczycielami? Mamy składać wnioski nie wiedząc czy my i koleżanki/koledzy w sytuacji nieobecności uczniów otrzymają zapłatę? Dobre sobie. Strzał w kolano. Absurd absurdem poganiany. Owacje na stojąco dla tych, co wpadają na takie pomysły. Oszczędności szukane nievtam gdzie trzeba.
A Pani Ministra na dodatek planuje przeznaczyć trzy miliony złotych na odbudowę prestiżu zawodu nauczyciela. Naprawdę nie trzeba. Proszę te kwoty dać chorym dzieciom, ratować ludzkie życie, a nam dać już spokój, nie wymyślać i pozwolić pracować godnie. I zapłacić uczciwie. To dopiero będzie wyjście z klasą!
Image by Pixabay
Dziękuję jeśli ten post udostępnisz, skomentujesz lub polubisz.

7 LAT BLOGA

 


Czy siedem lat to dużo?
TYLE LAT MA TEN BLOG
Nie wiem.
Siedem lat temu z pomocą przyjaciółki Alicji założyłam najpierw profil, następnie stronę na Fb.
Totalnie anonimowo, nie pokazując siebie, pisząc pod pseudonimem.
Dlaczego?
Chciałam, by pisanie obroniło się samo. Bo piszę nieźle. W porywach do świetnie. Mam lepsze i gorsze teksty. Ponad pół tysiąca opowiadań/historii, trzy książki.
Filtruję świat, opisuję go. Każda historia tu przedstawiona oparta jest na faktach. KAŻDE, ale to absolutnie każde słowo tu publikowane jest moje. Nie kopiuję, nie wklejam tekstów innego autorstwa. Moje bywają ukradzione, co doprowadza mnie do szewskiej pasji.
Piszę na każdy temat, nie boję się tabu. Życie co rusz podsuwa historie warte opisania.
Piszę poważnie, prześmiewczo, melancholijnie.
O wszystkim, bo rzeczywistość jest fascynująca.
Mnóstwo moich tekstów znajdziecie też na stronie pani Małgorzaty Ohme i profilu Oh!me.
Bo piszę o głównie kobietach, dla kobiet (i mężczyzn).
Jest tu Was ponad 21 tysiący. To sporo. Pewnie, że mam apetyt na więcej, dlatego piszę nadal. Wiem, że to co mam do powiedzenia ma wartość.
Ostatnio od mojej uczennicy, młodej, mądrej i pięknej dziewczyny dowiedziałam się, że mnie czyta i cytuję:
"Jest pani mega mądrą kobietą".
Ja żyję z pokorą, oczywiście z coraz większym bagażem doświadczeń, z lepszymi i gorszymi dniami, pisząc niemal codziennie i uparcie wierząc, że ma to sens.
Czy ma?
Chyba tak, skoro mnie czytacie, za co Wam dziękuję
Bez Was nie byłoby tego bloga.
Zdjęcie "odpicowane", bo te 7 lat to nie lada gratka.
Ja pięknie pomalowana przez moją ulubioną makijażystkę, a balonik dołożył chat gpt
Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zostaw po sobie znak, komentarz lub udostępnij podając źródło. Zaproś też do polubienia mojej strony.
Wiem, że warto.
#kobieta #blogkobiecy #pisanie #literaturaobyczajowa #literaturakobieca #Portrety #listydoemki #mojadrogai #pomysłnaprezent #książka #czytanie #lubimyczytac #books #blogger #Reading #writing

DZIEN NIEPODLEGŁOSCI

 


"Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem..."
*słowa piosenki "Wolność" zespołu Chłopcy z placu broni
Życzę Wam wolności w każdym tego słowa znaczeniu.
Wolności
słowa,
myślenia,
wyboru
kochania
wyznania
wyglądu
Żyjmy pięknie i dajmy żyć innym.
#dzienniepodleglosci #wolnosc #freedom

Światowy Dzień Zapalenia Płuc

 


Światowy Dzień Zapalenia Płuc
 
Dlaczego o tym piszę?
Bo jako trzynastolatka zachorowałam na zapalenie płuc na tyle poważnie, że była potrzebna hospitalizacja.
Najpierw w domu chorowalam dwa tygodnie zanim postawiono diagnozę, następnie trzy w szpitalu i znów kolejne tygodnie w domu, by nabrać odporności. W szkole nie było mnie ponad dwa miesiące. Ogrom czasu i zaległości.
Pobytu w szpitalu nie wspominam źle.
Początkowo bardzo się bałam i tęskniłam. Następnie poznałam na oddziale niesamowitą koleżankę (Ewa ściskam!) i nasze dni stały się o wiele milsze. Dwie nastolatki to byla mieszanka wybuchowa.
Pamiętam, że moi rodzice przychodzili codziennie po pracy. Z rana zawsze Dziadek, który przynosił mi jogurt (włocławski!, brzoskwiniowy lub truskawkowy), bym wspomagała organizm dobrymi bakteriami.
Pamiętam tez, gdy odwiedziły mnie koleżanki z podwórka wraz z Kolegą, którego naówczas kochałam całym moim trzynastoletnim sercem to były emocje
A najbardziej w pamięci zostały mi się paluszki rybne, jakie Mama przyniosła mi od mojej Cioci-Matki Chrzestnej. Były gorące! W srebrnej folii aluminiowej. Przepyszne! Wtedy juz wracał mi apetyt po tygodniach chorowania.
Tamtejszy pobyt w szpitalu był długi. Przetrwałam go dzięki opiece i ciepłu bliskich mi osób.
I tak Tato, wiem, że trzeba nosić szalik i zapinać kurtkę (jako trzynastolatka niestety nie byłam taka mądra, stąd to choróbsko), a Tata mówił wtedy, bym się nie stroiła, lecz ubrała...
Zdjęcie z wakacji między klasą szóstą a siódmą. W szpitalu wylądowałam właśnie krótko po rozpoczęciu roku szkolnego. Normalnie diablica z siódmej klasy
#ŚwiatowyDzieńZapaleniaPłuc #zdrowie #zapaleniepluc #dbajosiebie

ŻYCZLIWOŚĆ dla ROWERZYSTÓW

 


Dzień życzliwości. Post mam już dawno gotowy, ale jednak napisałam nowy, bo patrząc na to, co się dzieje na moim blogu, wymaga osobnego komentarza.
Ostarnio wyraziłam swoje zdanie co do warunków panujących w Gdańsku. Można się z tym zdaniem nie zgadzać, ależ oczywiście, ale to z jakim odzewem spotyka się mój post, przechodzi ludzkie pojęcie. Normalnie viral i byłabym tym zachwycona, gdyby któryś mój inny tekst literacki i niewątpliwie głębszy był tak żywo komentowany.
Co chwila pojawia się nowy komentarz i nie byłoby w tym nic złego, gdyby to nie był najczęściej stek wyzwisk. Komentarze są cyniczne, obraźliwe. Nazywa sie mnie debilką, wariatką, w d*pie mi się przewraca, poyebalo mnie, jestem z innej planety. Jest też cala garść rad: mam sobie kupić narty, biegówki, sanki itd. Polecam! Naprawdę ciekawa lektura to jest. Zajrzyjcie. Mnie to bawi, stymuluje do równie absurdalnych odpowiedzi, napędza mój blog, mam masę wyświetleń.
To co mi znowuż nie pasuje?
Przerażającym jest fakt, że ten post komentują mężczyźni w wieku 25-44 lata. Żadna to moja grupa docelowa, ale co tam. I to są synowie, ojcowie, bracia, mężowie, partnerzy, wujkowie, koledzy, przyjaciele. Mają dzieci, rodzeństwo, kuzynostwo. Plują hejtem w nieznaną im osobę, nic o niej nie wiedząc. Są jak widać wprawieni w żonglowaniu inwektywami. Ci mężczyźni to najzwyklejsi hejterzy (tych panów, którzy po prostu się ze mną nie zgadzają, a do czego mają pełne prawo, mianem hejterów nie określam), a że w internetach nic nie ginie to widzą to wszyscy ich znajomi. Nie wiem czy byłabym taka dumna,
gdyby ktoś mi bliski tak potraktował drugiego człowieka.
Tyle trąbimy o hejcie i zastanawiamy się, dlaczego młodzież się tnie lub targa na własne życie. Taka ilość szamba wylana na drugiego człowieka, szczególnie młodego, może byc po prostu śmiertelna. I kto tego uczy? Dorosły człowiek, mężczyzna, wcześniej wspomniany ojciec, syn, wujek i robi to tylko dla samego hejtowania, aby dowalić. Tak dla frajdy, by spuścić powietrze, wyżyć się na jakiejś rowerzystce.
A najlepsze jest to, że w realu nie mieliby odwagi, by mi to powiedzieć w oczy, co więcej może nawet na ścieżce rowerowej by mi pomogli (zawsze, gdy na przykład spadał mi łańcuch to jakiś rowerzysta się zatrzymywał i mi pomagał, nierzadko proponując kawę). Nikt mnie nie wyzywał, nie uwłaczał mojej inteligencji, nie kwestionował czy mam pompkę lub zestaw naprawczy. Nie pytał o podatek drogowy, OC, rejestrację roweru, letnie/zimowe opony, łańcuch ani czy mam wszystkie klepki.
Nikt nie wyśmiewał braku umiejętności założenia łańcucha, lecz po prostu bezinteresownie (chyba) pomagał mi w problemie.
W internetach natomiast każdy chojrak (niemal) każdy wie najlepiej, testosteron buzuje, w pracy mu nie wyszło to się wyżyje, uda mądrzejszego niż jest, dowartościuje się czyimś kosztem, podpompuje ego (czasem już sflaczałe).
Mnie przykro nie jest. Wstyd też nie, bo to nie ja prezentuję takie postawy. Żal mi bliskich tych hejterów, a szczególnie dzieci i młodzieży, która z nimi przebywa, czyta te komentarze i nimi nasiąka.
Ja póki będę mogła, rowerem bede jeździć. Pojadę do pracy, ale ktoś inny na moim miejscu, w takim szambie, mógłby utonąć. Może uznać, że dla ulgi sie napije, p*zyćpa, zaplanuje swój koniec skacząc z m*stu czy biorąc t*bletki.
A kto mu dał na to przepis? Dorosły człowiek. Może tata, wujek, brat, kuzyn...
A temat hejtu na swoim przykładzie omówię z młodzieżą. Mam materiał z pierwszej ręki, a że świat jest mały to nigdy nie wiadomo, czy nagle się nie okaże, że mój hejter jest komuś świetnie znany...
Zdjęcie dla przyciągnięcia uwagi.
Ps. Życzliwości Wam życzę każdego dnia, na ścieżce rowerowej, w sklepie, pracy, knajpie, a przede wszystkim w internecie.
#bike #rower #rowerempomiescie #bikeinthecity #bikegirl #rower #blog #pisanie #cycling #cyclepath #biker #rowermiejski #rowerempomieście #gdansk #ilovegdn #fitkobieta #fitwoman #workout #stophejt #dzieńżyczliwości #życzliwość #hejtwinternecie

RÓŻNICE

  - Po co z nim jesteś? - pytają. - Ty taka śliczna. On, no przystojny niech będzie, ale Bradem to on nie jest. - kontynuują. - Po co z nim ...