Szanowna Pani Ministro!
Ależ lubi Pani zaskakiwać, nie powiem.
Ostatnia decyzja? Sztos.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa - super, naprawdę się cieszę, mam tylko takie malutkie "ale". Wróć! Spore "ale".
I w sumie jest ich kilka.
Jako matka nastolatki i nauczycielka popierałam i popieram kwestię edukowania młodych w dziedzinie ich zdrowia. Dzieciaki wiedzą o tym jak rozmnażają się drzewa, czym odżywia się pantofelek, a nie mają pojęcia jak radzić sobie ze stresem, jak regulować emocje, jak reagować na hejt, ile spać, jak bronić się przed m*lestowaniem lub że głodzenie to nie jest droga do osiągnięcia wymarzonej sylwetki.
Tak, młodzież należy edukować, ale dokładać im kolejny przedmiot, gdy siedzą w szkole po około czterdzieści godzin w tygodniu??? Na litość boską!!! A gdzie higiena pracy, odpoczynek, czas na pasje, sen, zdrowie fizycznei psychiczne czyli wszystko to, o czym chcemy prawić?
Zmieniajmy mądrze, a nie na na hura chwaląc się, czego to nie dokonano. Sęķ w tym, że nie dokonano niczego. Wrześniowy armagedon z edukacją zdrowotną wychodzi mi bokiem. Przedmiot nie jest obowiązkowy to młodzież nie chce kolejnej godziny spędzać w szkole. Logiczne. Uczęszcza garstka.
Zatem wczorajszy ruch genialny wręcz - zdecydowano, że edukacja jednak będzie obowiązkowa. Dołożymy dzieciakom zajęć, bo po co ich odciążyć. Niech siedzą zmęczeni, znudzeni i wkurzeni. Ten, kto to wymyślił, chyba w szkole ostatnio nie był. A szkoda, bo gdyby pogadać z młodymi ludźmi to może Ministerstwo Edukacji Narodowej bardziej przemyślałoby swoje decyzje. A tak...

Jakby tego było mało, pójdźmy na kompromis, postawmy na swoim, ale wywalmy z podstawy programowej wychowanie s*sualne. I git. Po problemie
Mowy o s*ksie nie będzie to młodzież nie będzie go uprawiać. Mistrzostwo! Tok myślenia dwulatka, zakryjesz oczka i nic nie widzisz to znaczy, że nikt cię nie widzi. No ręce opadają. Wersja soft wiecznie żywa. Serio????

Będziemy udawać, że coś takiego jak se*ksualnosc nie istnieje w ludziach, u których hormony rozkręcone są na maksa?
Bądźmy poprawni, bo przecież to grzech mówić o potrzebach człowieka. Udawajmy, że młodzież kompletnie o współżyciu nie myśli i go nie podejmuje. Bo jak im nie powiemy to nie będą wiedzieli jak. Owszem nie będą. Dowiedzą się z mediów społecznościowych, od kolegów w sposób nie zawsze łagodny, może brutalny, niezdrowy, wulgarny.
My jakoś edukacji nie mieliśmy i wyszliśmy na ludzi, nie?
Dramat! A potem będą pytania, skąd młodociane matki, skąd niedopowiedzenia, luki w wiedzy, wykorzystywanie s*ksualne,catca*lling, o*nlifansy. Szkoła powinna wszak uczyć. To nam dajcie do cholery uczyć, uświadamiać, rozmawiać.
Potraktujcie młodego człowieka i jego potrzeby poważnie, a nie marginalnie. Nie jako element gry politycznej. Dajcie mu prawo do wiedzy, nie demonizujmy bliskości, nie definiujmy jej od razu źle.
Jestem zażenowana taką decyzją.
Wstyd Pani Ministro, po prostu wstyd.
Nie o taką poprawność się rozchodzi.
Zgadzasz się?
Skomentuj, polub, udostępnij.
Zdjęcie wygenerowane przez Chat GPT
#edukacja #szkola #polskaszkola #edukacjazdrowotna #młodzież #uczniowie #kompasjutra

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz