NIEZATAPIALNA

 



Kobieta jest niesamowita. Jest silna, przetrwa naprawdę wiele, zaciśnie zęby i poradzi sobie z tym, że czym niepozornie nie powinna dać sobie rady.

Kobieta potrafi też być okrutna. Zazdrości, plotkuje, niszczy (lub chociaż próbuje) i pluje jadem.

Bycie kobietą nie jest łatwe. Wychowanie, religia, normy społeczne trzymają kobietę w ryzach. Mniej jej wolno, mniej wypada, dużo się oczekuje, bo ma być chuda, ale nie za bardzo, wysportowana ale nie za męska, aktywna zawodowo i jednocześnie oddana bliskim/rodzinie (jeśli takową posiada). Ma być piękna i zadbana, ale nie za wyzywająca. Ma być taka i taka, ale....
Oczekiwań jest dużo. Jeśli ich nie spełnia, bo nie może lub nie ma ochoty, wówczas dopiero zaczyna się cyrk - biczowanie hejtem i to przez (uwaga !)inne kobiety.

I to mnie zadziwia. I choć już trochę czasu jestem na tym padole, pojąć nie mogę jak to jest? Kobieta jest NIEZATAPIALNA, a zatopić próbują ją inne kobiety.

Nigdy nie zaznałam tyle nienawiści i zawiści ze strony mężczyzn, co ze strony kobiet. O ogromnej części plotek i jadu wyplutego w moim kierunku na pewno nie wiem. Znam zapewne tylko wycinek. I kiedy myślę sobie, że nic mnie w życiu nie zdziwi to życie jednak wystawia mnie na próbę. A ja się czuję jak mała łódeczka na środku rozszalałego oceanu. I zdarzało się, że niemal się topiłam, że nie wiedziałam już czy to moje łzy czy okoliczności, jednak jakimś cudem brałam duży wdech i wypływałem na powierzchnię, by chwilę na niej podryfować, odpocząć i znów znaleźć się pod falą zesłaną przez te kobiety, które źle mi życzą.

Funkcjonując w mediach społecznościowych pokazuję się, wyrażam, emocjonalnie niekiedy nawet obnażam i się wystawiam, ale do cholery, nie na hejt. A ten jest. I kto go "produkuje"? Inne kobiety.

Hejtuje się moją twarz, figurę, pisanie (za krytykę konstruktywną jestem wdzięczna i biorę ją do serca), styl bycia, moje sprawy zawodowe, mój taniec i podjęte z nim działania. I jadem plują tylko kobiety. Kobiety czasami zupełnie obce, a czasami te, które regularnie mnie gdzieś spotykają, zamieniły ze mna kilka słów, myślą, że coś o mnie wiedzą, a tak naprawdę nie znają mnie wcale, a mają najwięcej do powiedzenia. Oczywiście, że tego negatywnego.

I to też jest niesamowite, że baba babie musi dopiec do żywego, że musi ją dojechać, wyśmiać, a nawet wykluczyć z jakiejś grupy, by postawić na swoim. Babki dorosłe, doświadczone, na pewno nie raz topione, topią inne kobiety. I myślę sobie, że żadne negatywne przeżycia nie usprawiedliwiają tego, by być żmiją wobec drugiej osoby. I choć nie raz byłam adresatką hejtu nigdy nie podałam go dalej. Brzydzę się niszczeniem drugiego człowieka. Uważam wręcz, że my kobiety powinnyśmy siebie ratować, gdy któraś tonie rzucić jej koło ratunkowe, wspierać, chwalić, doceniać.

A ja odnoszę nieodparte wrażenie, że my cały czas siedzimy w jaskiniach i walczymy o samca (przepraszam panowie, sformułowanie użyte celowo, ale po to by podkreślić bezsens samiczych działań).
Że drugą babę dla zasady trzeba zmiażdżyć, bo nie zdzierży jej nowej sukienki, bizuterii, włosów, figury, talentu, biznesu.

A inaczej się nie da? Da! Sama to przerobiłam. Wymaga to pracy nad sobą, nad poczuciem własnej wartości, totalną zmianą w głowie. Ja nie topię innych kobiet. Zachwycam się ich urodą, umiejętnościami, sukcesami. Podziwiam, komplementuję szczerze, zazdroszczę pozytywnie i nie życzę źle. Nie hejtuję, bo nie muszę w ten sposób dowartościować samej siebie.

Wiem, ile umiem, w czym jestem dobra. Jestem z siebie szalenie dumna. Wiem, ile przeszkód pokonałam, ile razy upadałam i tonęłam i odbiłam się od dna. Jestem spokojniejsza, pokorna, ale nie oznacza to, że nie będę próbować żyć na własnych warunkach i nie będę nikogo za to przepraszać. Jestem kobietą, a nie małą dziewczynką z nieprzepracowanymi traumami, która hejtem próbuje leczyć siebie.

Jestem kobietą NIEZATAPIALNĄ, która nie topi też innych kobiet. Polecam takie uczucie!

I tego Wam Dziewczyny, kimkolwiek jesteście, w Nowym Roku życzę.

Komentarze

Popularne posty