Szanowna Pani Ministro!

 

Szanowna Pani Ministro!
Ostatnio natknęłam się na Pani wypowiedź w internetach dotyczącą tego, co przez rok udało się Pani dla polskiej szkoły i nauczycieli zrobić.
Filmik obejrzałam z dużym zainteresowaniem i uśmiechem, niestety pobłażliwym. Gwoli wyjaśnienia, głosowałam na Pani partię i bardzo się cieszę, że to Pani objęła to stanowisko, bo po poprzedniku i jego cnotach niewieścich tylko niesmak mi pozostał.
Jednak zastanawiam się czy jest tak cudnie jak Pani mówi. Ach niekoniecznie...
Podwyżki. Tak, dostałam dziękuję. Ale czy to podwyżka czy po prostu waloryzacja, której poprzednie rządy nam nie dawały? Przypominam, że nauczyciel nadal zarabia niewiele ponad minimalną krajową.
Odpartyjnienie kuratoriów. Zapewne niektóre bardzo szkodliwe osoby faktycznie już wysokich stanowisk nie piastują. I wspaniale. Sama byłam przerażona ograniczonym sposobem myślenia pewnych oficjeli, którzy (o zgrozo!) czuwali nad edukacją polskich dzieci i młodzieży.
Ale pamiętajmy, że jeszcze na wioskach czy mniejszych miasteczkach różnie się dzieje.
Obecnie pytam młodzieży czy czuje jakąkolwiek różnicę w szkolnictwie. No niestety nie. Odchudzona podstawa programowa to jakiś absurd. Nauki wciąż ogrom. Jako matka dziecka w szkole podstawowej też nie widzę zmian, a jeśli już to tylko na gorsze, gdyż brak prac domowych odbił się na dzieciach rykoszetem.
Ósmoklasisci mają po kilka sprawdzianów i kartkówek w tygodniu, więc brak zadań domowych to mrzonka. Czasu na pasje wciąż brak. I na odpoczynek. A ten jest szalenie istotny w przypadku tak intensywnej nauki.
Zastanawiam się czy ktoś w ogóle przemyślał kwestię tych prac domowych. Zrobiono z tego kiełbasę wyborczą. Dzieciak z mojego rodzinnego miasta rzucił pomysł, pan Premier podchwycił, ale nikt nie zastanowił się nad konsekwencjami. Zatem prac domowych nie ma, a roboty tyle samo.
Mówi Pani o prestiżu zawodu nauczyciela. Jakim prestiżu - ja się pytam???
Hejt wylewany jest na nas hektolitrami, bo wakacje, bo wolne, bo podwyżki, bo niby osiemnaście godzin etatu. Rzeczywistość szkolna jednak jest inna. Nie będę tu mówić o studiach, kursach, przygotowaniu zajęć, sprawdzaniu klasówek. Powiem jednak o odpowiedzialności za zdrowie i życie młodych ludzi, o której ciągle nam się przypomina szczególnie w sytuacji gdy tak krucha jest psychika współczesnej młodzieży. Jesteśmy obarczeni ogromną odpowiedzialnością, wszak życie naszych pociech jest najistotniejsze. O tym się zapomina czasem, a szkoda, bo to jest główny powód, dla którego ja nie jeżdżę na wycieczki. Wiem wiem, potwór ze mnie, egoistka, bo mam czelność mówić, że za darmo pracować nie będę. Tak, chodzi o kasę. Czy naprawdę w imię powołania mam uprawiać wolontariat? Ja tylko oczekuję zapłaty za wykonanie obowiązków, to zbrodnia?
A jeśli już o kasie mowa i o tym, że w szkole nadal na wszystko brakuje - nie ma pieniędzy na papier ksero, uposażenie nauczycieli, dobry sprzęt, odnowienie sal, podręczniki, a ja zapytam jeszcze czy ktoś z ministrów przyjrzał się kwestii Laboratoriów Przyszłości. Wiem, że to poczarnkowy relikt, ale czy ktoś się zainteresował faktem, że w szkołach zalega drogi sprzęt, nikt nie został przeszkolony jak go użyć, a kasy wydano na to ogrom? Serio nikt o tym nie wspomina? Te pieniądze mogłby być przeznaczone na psychologów, nauczycieli wspomagających, terapeutów czy na opłacenie większej ilości zajęć na nauczaniu indywidualnym, bo obecnie przyznawana ilość godzin to porażka.
Jestem świadoma, że w ciągu roku nie wszystko się da załatwić. Cudów nie oczekuję, ale proszę po prostu mówić jak jest. W szkolnictwie roboty macie Państwo jeszcze dużo i wiem, że to niewdzięczny kawałek chleba, jednak proszę nie kolorować rzeczywistości.
Gdzie edukacja seksualna? Gdzie wsparcie dla młodzieży po próbach samobójczych? Gdzie dla rodziców? Gdzie wsparcie dla uczniów z Ukrainy? Gdzie rozwiązania dla przepełnionych podstawówek? Gdzie wsparcie nauczycieli?
Gdzie uregulowania dotyczące wycieczek i studniówek? Gdzie wreszcie przywrócenie prestiżu zawodu nauczyciela? O godziwej zapłacie chociażby za te wyżej wspominane wycieczki nie wspomnę.
Szanowna Pani nie oczekuję, że załatwi to Pani w trybie natychmiastowym w imię hasła "rzeczy niemożliwe od ręki, a na cuda trzeba poczekać".
Proszę po prostu zwrócić uwagę na te kwestie, o których mówi zwykła belferka, bo kto jak kto, ale my - szeregowi nauczyciele na szkole znamy się najlepiej.
Z poważaniem
Poli Ann

Komentarze

Popularne posty