TA Z WARSZAWY

 






Byłabym zapomniała!!!
Z córą zrobiłyśmy sobie kilka dni temu rowerowy dzień.
Kilometrów zrobionych naprawdę dużo.
Ale do rzeczy.
Dojechałyśmy nad morze, na Brzeźno. Chcąc wejść na molo musiałyśmy nasze rowery prowadzić.
Idziemy zatem, dumne, zadowolone, bo trochę już kilometrów w nogach jest. Cieszymy oko cudnym widokiem. Bałtyk się pręży, muska falami plażę i otula nimi molo, lekko się z nim drocząc.
My uśmiechnięte, bo mamy już lody.
Wtem słyszę komentarz (na pewno odnoszący się do nas) pewnego plażowicza do swojego towarzysza, który mógłby być moim ojcem (i jeden, i drugi):
- Oooo, a te to muszą być z Warszawy!!!
Ja spontanicznie odkrzykuję:
- Panie, ja u siebie jestem!!!
- Aaaa...- pada odpowiedź, jeśli można to za odpowiedź uznać.
Mijamy panów komentatorów (oj marnują się chłopaki, do Paryża ich dać, ino już!) i nachodzi mnie myśl, a nawet kilka myśli:
- A jak wyglądają "te z Warszawy"?
- A nawet jeśli z Warszawy to co?
- A to da się porównać kto skąd?
Teraz to w sumie nie wiem, czy chłop mnie obraził, skompletował czy stwierdził w swoim nieomylnym mniemaniu fakt.
Ano, taki polski naród. Lubimy komentować i oceniać, inaczej byśmy eksplodowali.
A ja, pochodząca z Włocławka gdańszczanka przez zasiedzenie po prostu sobie szłam z córką (i z dwom rowerami) po molo
Ps. Tera do Warszawy trza jechać i posłuchać komentarzy

Komentarze

Popularne posty