Życzę Ci...


 

Święta to w teorii magiczny czas. To spotkania z bliskimi, podarunki, pięknie przystrojony dom i stół, ubrana choinka itepe itede. Do tego dochodzi opłatek, moment kiedy bliskim osobom życzy się czegoś dobrego i taka intencja jest, a wychodzi z tego zupełnie coś na odwrót.

Marta

Starają się z mężem o ciążę. Donoszoną.
Niby zdrowi, niby wszystko w porządku, łóżko daje im przyjemność, ciąża się pojawia, Marta dba o siebie, robi to, co zalecił lekarz, a po kilku tygodniach roni.
I nie znosi swoich urodzin ani wigilii, bo każdy życzy jej żeby w końcu się udało dodając:

"Nie martw się, urodzisz następne".

A Marta nie chce następnego. Chciałaby przytulić Basię, Maciusia i Leonka. Wszystkim utraconym dzieciom nadała imiona wierząc, że tym razem będzie trzymała w ramionach swój mały cud.
I zniesie każde życzenia, ale nie te dotyczące ciąży. Ale nikt z najbliższego kręgu tego nie rozumie i uparcie życzy Marcie tego samego, siekając jej serce na kawałki...

Marek

Ukochaną żonę stracił w wypadku komunkacyjnym. Małgorzata wracała pieszo od fryzjera. Zdążyła jeszcze wysłać mężowi zdjęcie w nowej fryzurce. Tak jej było do twarzy. Marek niestety nie zobaczył już nigdy żony takiej uśmiechniętej. Na przejściu dla pieszych śmiertelnie potrącił ją naćpany dwudziestolatek.
Od tamtego czasu minęły trzy lata. Marek nadal jest sam. Próbował spotykać się z innymi kobietami. Młody, przystojny, bezdzietny. Wszyscy najbliżsi życzyli mu kolejnej miłości, a on, mimo że kobiety, z którymi na dłużej czy krócej się wiązał, były wspaniałe to nie były w stanie dotrzeć do serca Marka.
A on gdy ma urodziny, wyłącza telefon. W trakcie wigilii próbuje wykręcić się od składania życzeń, bo każde "życzę Ci nowej żony/ jeszcze znajdziesz tę jedyną" jest jak miecz wbity prosto w brzuch i przekręcony jeszcze na dodatek kilka razy. Boli niesamowicie, ale nikt z rodziny nie rozumie jego smutku. Przecież chcą dobrze...

Agnieszka

Rozwódka. Matka dwójki nastoletnich bliźniaków, którzy porośli nie wiadomo kiedy. Były mąż unika płacenia alimentów kryjąc się za szeregiem chorób. Aga, zawodowa pielęgniarka, sama więc ciągnie ten wózek. Pracuje ponad etat, by móc utrzymać siebie i chłopców. Na szczęście niedaleko mieszkają jej rodzice, zawsze skorzy do pomocy. Nie raz ratowali ją, gdy bliźniaki nagle zagorączkowały. Dziś, to bardziej Agnieszka pomaga rodzicom, bo ci powoli już niedomagają. Chłopcy są natomiast starsi i też już nie potrzebują tyle uwagi. Aga więc czasem ma chwilę dla siebie. Od dawna jest gotowa i otwarta na kogoś, ale jakimś trafem mężczyźni, których spotyka nie nadają się do relacji.

Miłosz - ukrywał, że ma żonę. Wydało się przypadkiem. Dla Agnieszki, która w życiu by nie rozbiła rodziny, był to pierwszy strzał prosto w serce.

Łukasz - prawie po rozwodzie. Prawie, bo jednak zmienił zdanie i wrócił do żony, której ponoć nienawidził. Drugi strzał.

Kamil - singiel, spokojny, wyważony, miał super kontakt z chłopcami, po pewnej upojnej nocy doszedł do wniosku, że na Agnieszkę nie zasługuje i po prostu przestał się odzywać. Trzeci strzał.

Tomasz - poznany w internecie, jedyny kulturalny w tym całym bagnie, rozsądny, romantyczny, chciał być numerem jeden. Nie rozumiał, że wychowanie dzieci to często rezygnacja z czegoś, że to poświęcenie. Obrażał się spektakularnie i o wszystko obwiniał Agę. Ta w końcu sama go odprawiła, ale nie bez łez i rozczarowania, że znowu się nie udało.

I Aga też nie lubi ani urodzin ani wigilii, bo ciągle słyszy, by chłopa porządnego miała, że w nowym roku na pewno się uda i że w końcu ktoś z nią wstrzyma. I te życzenia wypowiedziane niby z żartem są jak seria pocisków z kałasznikowa. Rozrywają całe wnętrze Agnieszki, a rodzice i cioteczki nie są świadomi, że gdy Aga zniknie w łazience, będzie płakać bezgłośnie i łapczywie łapać powietrze...

Pomyśl zatem, jakie komu złożysz życzenia. Nie poruszaj trudnych tematów.
Zostaw intymne sprawy. Czasem wystarczy przytulić i powiedzieć: "Jestem tu i wspieram". I życzyć spokoju. To czasami wystarczy.

Spokoju zatem. Nie tylko w święta.

Komentarze

Popularne posty