NA MARIACKIEJ W GDAŃSKU
W moim ukochanym Gdańsku, przy ul. Mariackiej.
Jestem tu trochę poważna, ale pewnie patrzę w obiektyw. Lekko się uśmiecham, choć na pewno byłam lekko speszona.
Taka chyba jestem. Z każdym dniem pewniejsza siebie, wierząca w to co umiem, znająca swoją wartość, ale nadal rumieniąca się gdy usłyszę komplement czy dobre słowo, bo gdzieś w głębi tkwi tam mała Ania.
Ta Ania bywa Anką, Anna i Aneczką. Coraz lepiej czuje się we własnej skórze, choć lata lecą. Co rusz życie mnie zaskakuje. Spotykam różnych ludzi, niektórzy mnie wspierają, kibicują, inni patrzą nieprzychylnym okiem i hejtują. I niestety są to kobiety.
Nie będę kłamać, że to mnie nie rusza. Oczywiście, że tak, jednak wciąż uczę się nabierać powietrza, wziąć kilka oddechów i przeczekać trudny moment. A potem się uśmiechnąć i iść dalej przed siebie. I wszystkim życzę dobrze, bez względu na to, czego życzono mi.
Bo daję to, co mam.
I fajnie mi z tym:)
Komentarze
Prześlij komentarz